Strona głównaKontaktDodaj do ulubionychZnajdźMapa serwisuPowiększ tekstZmniejsz tekst
Strona główna
 
Menu
Polityka prywatności i plików cookies
Informacja UMŁ
Opłata skarbowa
Podatki lokalne
Odbiór dowodu osobistego
Biuro Rzeczy Znalezionych
Nieodpłatna pomoc prawna
e-urząd
Praca
Oświadczenia majątkowe
Jednostki pomocnicze Miasta (osiedla)
Organizacje pozarządowe
Dla inwestora
Informacje dla osób niepełnosprawnych
Miejski Rzecznik Konsumentów
Budżet Miasta
Dokumenty strategiczne
Spółki z udziałem Miasta
Rejestry, ewidencje, archiwa
Konsultacje społeczne
Otwarte dane
Instrukcja obsługi
Ponowne wykorzystywanie
Redakcja BIP
Kontakt z UMŁ
Serwis internetowy UMŁ
Stefan Miecznikowski<<

(1921-2004)

Urodził się 25 sierpnia 1921 roku w Warszawie, w rodzinie skromnego elektromontera. Dzieciństwo i młodość spędził w stolicy. Prawdziwą szkołą charakteru przyszłego kapłana było harcerstwo, które na całe życie wpoiło mu głęboki patriotyzm i wrażliwość na sprawy społeczne.

W wieku 17 lat wstąpił do zakonu - Towarzystwa Jezusowego. Nowicjat rozpoczął w 1940 roku w Starej Wsi, gdzie spędził prawie całą okupację. Młody kleryk dał się wówczas poznać jako człowiek o wielkim sercu, czuły na ludzkie nieszczęście, gotowy do pomocy słabszym i pokrzywdzonym. W latach 1947-1949 opiekował się w Świętej Lipce osieroconymi dziećmi różnych narodowości i wyznań, które zagnała tam wojenna zawierucha. W 1950 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk prymasa Stefana Wyszyńskiego. Młody kapłan zakonny odkrył w sobie kolejne powołanie - powołanie wychowawcy. Kształtowaniu postaw i charakterów młodzieży poświęcił odtąd kolejne lata swojego życia. W latach 1953-1957 opiekował się młodzieżą akademicką Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Studia teologiczne odbył w Rzymie. W Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim obronił rozprawę doktorską na temat duchowości ignacjańskiej. Po powrocie do Polski władze zakonne skierowały go do pracy w nowicjacie Towarzystwa Jezusowego w Kaliszu. W 1967 roku o. Stefan Miecznikowski po raz pierwszy przyjechał do Łodzi i objął funkcję duszpasterza akademickiego w kościele ojców jezuitów przy ul. Sienkiewicza 60. Nowy duszpasterz szybko podbił serca i umysły swoich wychowanków. Czuwał nad ich rozwojem duchowym i intelektualnym, towarzyszył im na obozach i wyprawach górskich. Był prawdziwym przyjacielem i powiernikiem. W trudnych czasach zakłamania i zniewolenia ukazywał młodzieży prawdę historyczną i uczy patriotyzmu. Kilku wychowanków ojca zaangażowanych było w antykomunistycznej organizacji "Ruch". Po rozbiciu grupy w 1970 roku przez Służbę Bezpieczeństwa, procesach sądowych i osadzeniu w więzieniu jej członków, władze zakonne poważnie zaniepokoiły się losem o. Stefana. W tych tragicznych okolicznościach, tego duszpasterza skazanych przeniesiono na powrót do Kalisza.
Do Łodzi powrócił dopiero w 1978 roku. Powierzono mu wówczas duszpasterstwo akademickie i duszpasterstwo rodzin. Nigdy nie żałował swoim podopiecznym czasu, wychowywał ich na dojrzałych chrześcijan, odpowiedzialnych za swoje środowisko, życie i pracę. Po wydarzeniach na Wybrzeżu w 1970 roku założył wszechnicę pracowniczą. Wyczulony jak mało kto na wszelkie przejawy zniewolenia jednostki i narodu często kontaktował się z opozycją. W parafialnych salach zaczął organizować spotkania działaczy niezależnych związków zawodowych. Od pierwszych dni powstania towarzyszył "Solidarności", dlatego też w sposób zupełnie naturalny został jej kapelanem. Gorący patriota i obrońca podstawowych praw społecznych zdecydowanie opowiedział się po stronie opozycji demokratycznej. Zwłaszcza po 13 grudnia 1981 roku. Natychmiast po ogłoszeniu stanu wojennego rozpoczął sporządzanie pierwszych list uwięzionych i internowanych. Organizował pierwszą pomoc dla zatrzymanych i ich rodzin. Opiekował się osobami pozbawionymi pracy i środków do życia. W niedługim czasie potem z jego inicjatywy powstał Ośrodek Pomocy Uwięzionym i Internowanym, do którego kierowano wszelką pomoc: dary i leki z zagranicy, do niego docierali kurierzy zgłaszający osoby będące w potrzebie. O. Stefan nigdy i nikogo nie pytał o przeszłość, kontakty z "Solidarnością" i stosunek do religii. Każdemu podawał pomocną dłoń, każdego ogarniał troską i dobrocią. W końcu 1981 roku Kuria Biskupia w Łodzi mianowała go diecezjalnym referentem do spraw duszpasterstwa w zakładach karnych, aresztach śledczych, zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich. Nominacja ta ułatwiła mu wejście na teren wymienionych placówek. Z narażeniem życia, nie zważając na zmęczenie, jeździł do więzień i obozów dla internowanych. Za zgodą władz więziennych odprawiał msze święte, udzielał sakramenty, głosił rekolekcje. Uwięzionym przekazywał słowa otuchy, a przede wszystkim wiadomości od rodzin. W kieszeniach sutanny woził listy. Z kolei w każdą niedzielę, podczas mszy św. odprawianej w intencji za Ojczyznę, przekazywał łodzianom wieści zza krat. Mówił o brutalnym traktowaniu więźniów, o podejmowanych głodówkach i próbach oporu. W odpowiedzi wierni spieszyli z pomocą, zbierali pieniądze, dary rzeczowe, a zakłady pracy zamawiały msze św. w intencji swoich uwięzionych kolegów. Dzięki tym wszystkim działaniom tworzyła się autentyczna "solidarność" ludzkich serc, zaś struktury związkowe działające w podziemiu konsolidowały się.

Czy animator tych wszystkich działań miewał chwile zwątpienia i lęku? Oczywiście, że tak. Zwłaszcza, że zarówno Ośrodek, jak i on sam były pod baczną obserwacją milicji i służb bezpieczeństwa. Urząd do Spraw Wyznań kilkakrotnie wytoczył przeciwko niemu postępowanie karne, za działalność antypaństwową. W trakcie wielokrotnych zatrzymań, na wszelkie zarzuty odpowiadał zawsze: "To moja powinność. Jestem księdzem". W końcu i jego dosięgała milicyjna pałka, kiedy ZOMO wkroczyło na teren kościoła. Współpracownicy i przyjaciele zaczęli się wówczas autentycznie brać pod uwagę jego aresztowanie.
Tymczasem ksiądz pracował bez wytchnienia. Osobiście odwiedzał wszystkie dotknięte przez represje rodziny w Łodzi, Piotrkowie i Radomsku. Podróżował nocami, aby w ciągu dnia spotykać się z ludźmi. Zdawał się nie odczuwać zmęczenia. Drobna postać zmieniła się w kolosa. Duch górował nad materią. On tymczasem podejmował nowe wyzwania. Pod koniec 1982 roku grupa pozbawionych pracy ludzi pióra zgłosiła się do niego z propozycją organizowania prelekcji i wieczorów dyskusyjnych nie zastanawiał się długo. Natychmiast zaaprobował tę inicjatywę, służył pomocą i radą. Wówczas to w każdą środę wieczorem do kościoła jezuitów ściągały tłumy słuchaczy. Każdorazowe spotkanie u jezuitów było rzeczywistym wydarzeniem, na które czekano cały tydzień, o którym później było głośno w całej Łodzi. Nic dziwnego, skoro wśród prelegentów były tak wybitne postacie jak: ks. prof. Józef Tischner, Tadeusz Mazowiecki, Andrzej Wajda, Klemens Szaniawski, Ija Lazari-Pawłowska i wielu, wielu innych.

Ojciec Stefan był twórczym duchem tych spotkań, a niedługo potem objął formalny patronat nad nowopowstałym Duszpasterstwem Środowisk Twórczych. Przed pielgrzymką Jana Pawła II do Łodzi (która miała miejsce 13 czerwca 1987 roku) zmobilizował miejscowych naukowców i twórców do opracowania "Raportu o Łodzi". Pracę przekazano Ojcu Świętemu, a zawarte w niej dane stanowiły bogaty materiał faktograficzny do dalszych analiz.

Łodzianie nazywali ks. Miecznikowskiego "sumieniem Łodzi". On sam zawsze uważał, że nie jest ani sumieniem, ani cenzorem. Chciał być przede wszystkim wychowawcą. Gorzko przeżywał więc późniejsze konflikty i spory w łonie "Solidarności". Jego mediacje nie odniosły jednak skutku, a między stronami konfliktu nie doszło do porozumienia. W 1989 roku opuścił Łódź, bowiem władze zakonne przeniosły go na Wybrzeże. Za morderczą pracę w stanie wojennym ciężko zapłacił własnym zdrowiem. Po relegalizacji NSZZ "Solidarność" łódzki Zarząd Regionu nadał ks. Miecznikowskiemu honorowe członkostwo, a Zarząd Miasta wydał jego "Kazania stanu wojennego". We wrześniu 1992 roku Rada Miejska w Łodzi przyznała Ojcu tytuł Honorowego Obywatela Miasta.

Po kilku latach ponownie powrócił do naszego miasta i zamieszkał jak dawniej w domu zakonnym przy ulicy Sienkiewicza 60. Spotkania z łodzianami stały się jednak rzadsze, choć siła jego moralnego oddziaływania nie maleje. Zaczął pisać i wydawać. W 1998 roku ukazała się książka "Rozważania o Ojczyźnie", w której o. Stefan przedstawił rolę chrześcijaństwa w wychowaniu patriotycznym, powinności rodaków wobec Ojczyzny oraz krytyczne uwagi dotyczące religijności i świadomości Polaków. Rok później wydał "Almanach Harcerski" skierowany do wszystkich, którym bliskie są idee harcerstwa.

"Zdaję sobie sprawę z tego, że w tej chwili moja rola w Łodzi jest inna - mówił ks. Miecznikowski w wywiadzie opublikowanym 21 listopada 1999 roku w "Gazecie Łódzkiej" - Łódź jest miastem niełatwych rezultatów, dużo tu zaniedbań z przeszłości, które trudno odrobić. Wymaga rzetelnej i długotrwałej cierpliwej pracy, wymaga więcej, aniżeli obecne pokolenie jej daje... Będę się modlił o to, żeby to miasto było bardziej wytrwałe, bardziej konsekwentne w swoich dążeniach, żeby Łódź była coraz lepsza. By nie była miastem klęski, ani miastem obietnic, ale miastem spełnienia".

Informację wprowadził(a): Bogusława Jagusiak (2007-03-30)
Rejestr zmian | Statystyka | Liczba odwiedzin: 4267
Redakcja     Administracja     Wykonanie:  P®ESTO