Strona głównaKontaktDodaj do ulubionychZnajdźMapa serwisuPowiększ tekstZmniejsz tekst
Strona główna
 
Menu
Polityka prywatności i plików cookies
Informacja UMŁ
Opłata skarbowa
Podatki lokalne
Odbiór dowodu osobistego
Biuro Rzeczy Znalezionych
Nieodpłatna pomoc prawna
e-urząd
Praca
Oświadczenia majątkowe
Jednostki pomocnicze Miasta (osiedla)
Organizacje pozarządowe
Dla inwestora
Informacje dla osób niepełnosprawnych
Miejski Rzecznik Konsumentów
Budżet Miasta
Dokumenty strategiczne
Spółki z udziałem Miasta
Rejestry, ewidencje, archiwa
Konsultacje społeczne
Otwarte dane
Instrukcja obsługi
Ponowne wykorzystywanie
Redakcja BIP
Kontakt z UMŁ
Serwis internetowy UMŁ
Jan Karski<<

(1914-2000)

Łodzianin z urodzenia. W mieście nad Łódką ukształtowano jego nieprzeciętną wolę, odwagę i determinację. Tu nauczył się współżyć z osobami innej nacji i religii. Z tego miasta wyruszał w świat z nadzieją tworzenia lepszej przyszłości. Wciągnięty w wir wielkiej historii, zaryzykował swe życie, by ratować Żydów skazanych na śmierć w gettach i obozach zagłady. Stał się jednym z Polaków, który ośmielił się zdemaskować i potępić antysemityzm.

Walentyna z Burawskich i Stefan Ignacy Kozielewscy mieli już sześcioro dzieci (jedno zmarło jako niemowlę), kiedy wiosną 1914 roku urodził się im jeszcze jeden syn. Dali mu dwa imiona Jan Romuald. W księgach parafialnych kościoła Podwyższenia Świętego Krzyża w Łodzi jego przyjście na świat zapisano pod datą 24 kwietnia. On sam twierdzi jednak, że urodził się 24 maja. Kiedy miał niespełna sześć lat stracił ojca. Stąd też na jego wychowanie miał bezpośredni wpływ ukochana matka. W rodzinie panował swoisty duch patriotyzmu odwołujący się do chlubnych tradycji walk niepodległościowych dziadka Andrzeja Kozielewskiego, powstańca z 1863 roku. Żywa była również pamięć pradziadków ze strony matki, wiernych żołnierzy cesarza Napoleona. Nadto w sposób szczególny odnoszono się do Brygadiera Józefa Piłsudskiego. Miłość do tego ostatniego wpajała matka swemu najmłodszemu synowi w sposób wyjątkowy. W tym działaniu wspierał ją najstarszy syn Marian, żołnierz Legionów Polskich i działacz Polskiej Organizacji Wojskowej. Podobno mając sześć lat Janek nie tylko umiał czytać, ale nawet recytował duże fragmenty poezji Adama Mickiewicza. Te wyjątkowe zdolności chłopca spowodowały, że rok wcześniej poszedł do pierwszej klasy Szkoły Powszechnej nr 4, mieszczącej się przy ul. Targowej 14. Podobno miał dobre stopnie z historii i literatury, gorsze z matematyki i nauk przyrodniczych. Zachęcany przez matkę i jezuickich katechetów wstąpił wówczas do Sodalicji Mariańskiej (stowarzyszenia, którego celem było oddawanie szczególnej czci Matce Bożej). Jesienią 1926 roku rozpoczął naukę w Miejskim Gimnazjum Męskim im. Józefa Piłsudskiego. Uwielbiał dwie postacie historyczne: brygadiera Józefa Piłsudskiego i genialnego ministra spraw zagranicznych Francji przełomu XVIII i XIX stulecia Karola Talleyranda-Périgorda.

Z rodzeństwem miał dość luźne kontakty. Opiekował się nim w sposób szczególnym najstarszy brat, Marian. Kiedy pod koniec szkoły średniej postanowił zostać dyplomatą, starszy brat - sprawujący wysokie funkcje w Policji Państwowej - wspierał jego zamiary i wykorzystywał swoje doskonałe kontakty w kręgach rządowych, by otworzyć bratu drzwi do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W 1931 roku Marian, pełniący funkcję komendanta wojewódzkiego policji we Lwowie, umożliwił matce i najmłodszemu bratu przeprowadzkę do miasta nad Pełtwią. Jan rozpoczął wówczas studia prawnicze w Uniwersytecie im. Jana Kazimierza.
W tym momencie skończył się łódzki fragment życiorysu Jana Kozielewskiego-Karskiego. Okres niezwykle ważny w procesie wychowania, a zwłaszcza tworzenia podstaw funkcjonowania młodego człowieka i budowania wzorców postrzegania świata. Bez wątpienia warunki istniejące w łódzkiej kamienicy przy ul. Kilińskiego 71 wpłynęły na życiową zaradność dzieci Walentyny i Stefana Ignacego Kozielewskich. Tu nauczyli się oni solidności i odpowiedzialności w działaniu. Tu też pokochali wolną i niepodległą Polskę. Nauczyli się wiernie jej służyć, bez względu na konsekwencje. Przyjaźnie tu zwarte wytrzymały nie tylko próbę czasu, ale także uformowały sposób postępowania opartego na daleko idącej tolerancji.

Ale w życiu Jana Karskiego był jeszcze jeden, ważny moment kiedy to łódzki rodowód zaważył na dalszych jego losach życiowych. Oto w trakcie kampanii wrześniowej 1939 roku por. Kozielewski (oficer 5. Dywizjonu Artylerii Konnej, wchodzącego w skład Krakowskiej Brygady Kawalerii) dostał się do niewoli sowieckiej. W grupie kilku tysięcy żołnierzy Wojska Polskiego i funkcjonariuszy Policji Państwowej przebywał w obozie Kozielszczyna na Ukrainie. Kiedy w październiku 1939 roku władze sowieckie rozpoczęły akcję wymiany jeńców pochodzących z ziem wcielonych do III Rzeszy, w grupie szczęśliwców znalazł się Kozielewski. Idealnie wykorzystał fakt swego urodzenia w Łodzi, wówczas miasta będącego w granicach państwa hitlerowskiego.
Udało mu się wydostać z rąk sowieckich. Niedługo potem sprawnie działał w podziemiu i uczestniczył w misjach kurierskich. Natomiast jego towarzysze z obozu jenieckiego wywiezieni zostali do Ostaszkowa i Kozielska. Wszyscy oni wiosną 1940 roku zostali zamordowani w Kalininie lub Katyniu.
Kiedy powrócił z kampanii wrześniowej dalej chciał być żołnierzem, tym razem w konspiracji. Ale dawni jego przełożeni stwierdzili, że jego predyspozycje i umiejętności znacznie lepiej będą wykorzystane w podziemnej dyplomacji. Na ścieżki konspiracji wprowadził go znowu starszy brat Marian. W czasie okupacji posługiwał się pseudonimem "Witold". Używał także nazwiska: Karski, Piasecki, Kucharski, Znamierowski, Kruszewski.

W grudniu 1939 roku powierzono Janowi Karskiemu pierwszą misję dyplomatyczną do Francji. W czerwcu roku następnego udał się z kolejną misją na Zachód. W 1942 roku Komenda Główna Armii Krajowej zleciła mu niecodzienną misję zawiadomienia aliantów o tragedii narodu żydowskiego. Zaopatrzony w odpowiednie instrukcje w październiku opuścił Warszawę i udał się do Londynu. Rządowi RP na emigracji przekazał obszerne informacje o zagładzie narodu żydowskiego oraz apel o pomoc sprzymierzonych w tej kwestii. W kilka miesięcy później z polecenia rządu polskiego został wysłany do Waszyngtonu, gdzie raport dotyczący eksterminacji Żydów w okupowanej Polsce przekazał osobiście prezydentowi USA F. D. Rooseveltowi. Za działalność konspiracyjną i kurierską odznaczony został krzyżem srebrnym Orderu Virtuti Militari.
Po zakończeniu wojny Jan Karski odmówił powrotu do Polski i postanowił zostać na stałe w USA. Przez pewien czas pełnił funkcję eksperta od spraw wschodnich i wykładowcy na kursach oficerów kontrwywiadu amerykańskich agencji rządowych. Pomiędzy 1946 a 1984 rokiem wykładał na Wydziale Służby Zagranicznej renomowanej uczelni jezuickiej Georgetown University. 9 lipca 1952 roku otrzymał tytuł doktora filozofii tegoż uniwersytetu i prowadził wykłady dotyczące sytuacji politycznej w Europie Wschodniej. We wrześniu 1955 roku rozpoczął, kilkumiesięczne wykłady w Azji Południowo-Wschodniej. Przez następne lata z ramienia Departamentu Stanu USA wygłaszał odczyty w krajach azjatyckich i afrykańskich. Wykładał także gościnnie w Columbia University. Publikował artykuły na łamach wielu czasopism amerykańskich (współpracował z "New Catholic Encyclopedia", "Encyclopedia Americana" i "Collier's Encyclopedia"). Nie lubił rozgłosu, stąd przed długie lata pozostawał w cieniu wielkich wydarzeń. Dopiero filmy dokumentalne "Shoah", "Struggle for Poland" i a zwłaszcza "Emisariusze" (w którym wystąpił wraz z Jerzym Lerskim i Janem Nowakiem-Jeziorańskim) wydobyły go z zakamarków historycznego zapomnienia. W tych okolicznościach środowiska żydowskie zaczęły interesować się prof. Janem Karskim w sposób szczególny. Zwieńczeniem tej akcji było zaliczenie go przez Instytut Yad Vashem w poczet "Sprawiedliwych wśród Narodów Świata" (1982) oraz przyznanie mu Honorowego Obywatelstwa Państwa Izrael (1994).
Kiedy w 1984 roku przeszedł na emeryturę, rozpoczął się dla niego okres specjalnych wykładów, nagród i odznaczeń. W 1986 roku otrzymał doktorat honoris causa Baltimore Hebrew College oraz Uniwersytetu Łódzkiego. Doktoraty honoris causa przyznały mu jeszcze Oregon State University (1990), Uniwersytet Warszawski (1991), Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie (1993).
15 maja 2000 roku otrzymał Honorowe Obywatelstwo Miasta Łodzi. Wówczas to mówił, że jest to jego ostatnia wizyta w Łodzi i Polsce. W dwa miesiące później, 13 lipca zmarł w waszyngtońskim szpitalu.

Informację wprowadził(a): Bogusława Jagusiak (2007-03-30)
Rejestr zmian | Statystyka | Liczba odwiedzin: 4898
Redakcja     Administracja     Wykonanie:  P®ESTO